top of page
  • szudejkomichal

Edukacja kontrolera czyli co lepsze: CIMA, ACCA, CFA, biegły rewident a może jeszcze coś innego?

Zaktualizowano: 10 maj 2023


Odpowiedź na pytanie postawione w tytule posta, na podstawie mojego doświadczenia, winna wynikać z refleksji odnośnie kilku kwestii:

  1. Na jakim etapie kariery znajdujemy się obecnie?

  2. Jakie są nasze cele na najbliższe lata?

Nadto, pomocne będą tu następujące punkty zaczepienia:

  1. Profil działu w którym pracujemy i charakterystyka naszej roli w tym dziale (np. czy jest to dział planowania i analiz, czy kontroling finansowy).

  2. Specyficzne potrzeby naszego pracodawcy - wynikające z branży, struktury organizacyjnej (np. grupa kapitałowa) czy innych potrzeb (np. finansowanie).

W mojej ocenie, nowoczesny kontroling / planowanie i analizy finansowe będzie opierał się przede wszystkim tak, aby osiągnąć lub wzmacniać następujące kompetencje:

  • FP&A Architekt: odpowiada za kształtowanie procesów np. zaprojektowanie rozwiązań raportowych czy analitycznych pozwalających na ocenę realizacji strategii (planów strategicznych, taktycznych i operacyjnych) przy pomocy obserwacji krytycznych KPI (czyli takich, które istotnie tłumaczą to, co dzieje się z łańcuchem wartości przedsiębiorstwa, o czym pisałem w jednym z wcześniejszych postów).

  • FP&A Analityk: odpowiada za dostarczenie i interpretację wyników, a w szczególności krytycznych KPI. Powiedziałbym najbardziej klasyczna rola: umie wydobyć dane, ułożyć je w sensowną formę (tabelunia lub wykresik :) ale co najważniejsze: zawsze, ale to zawsze z danymi dostarcza ich interpretację.

  • FP&A Data Scientist: ta rola być może niekoniecznie musi być fizycznie umiejscowiona w dziale finansowym, niemniej istotne jest zapewnienie sobie współpracy z osobą/osobami/jednostką w organizacji, która taką rolę realizowałaby. Po stronie jednostki finansowej leży jednak konieczność zbudowania umiejętności komunikacji i współpracy z taką osobą/ osobami.

  • FP&A Storyteller: scala pracę wszystkich pozostałych osób do postaci motywującej do działania opowieści - jest to osoba, która odpowiada za wizualizacje, jest w stanie tak ułożyć komunikat, aby doprowadzić publiczność do podjęcia określonych działań.

  • FP&A Influencer: odpowiada za zrozumienie potrzeb biznesu. Najczęściej taką rolę pełnią biznes partnerzy, w liniowo lub macierzowo współpracujący z kierownikami jednostek biznesowych.

Myślenie o swojej roli w organizacji z perspektywy merytorycznej można ukierunkować przy pomocy tych właśnie ról. Możemy wybrać np. jedną z nich lub kombinację. Na to należy nałożyć nasze aspiracje menedżerskie (np. czy w przyszłości chcemy zarządzać zespołem, a jeśli tak, to czy miałby to być duży zespół czy mały).


Odrobiwszy tę pracę domową, możemy zasiąść do pytania postawionego na wstępie.

Zakładam na potrzeby tych rozważań (dywagacji :) ), że stawiają je sobie częściej niż rzadziej osoby rozpoczynające karierę w finansach, a jednocześnie, aspirujące do dalszego, dynamicznego rozwoju.


Na początkowym etapie kariery (powiedzmy pierwszy rok - dwa lata), poczyniłbym przede wszystkim inwestycję w tzw. umiejętności techniczne. Z perspektywy konkurencji na rynku pracy nie są to być może wyróżniki, bo nie widziałem chyba jeszcze CV gdzie ktoś napisałby, że zna słabo Excela czy PowerPoint-a. Z faktycznym potwierdzeniem tych oświadczeń bywa potem jednak różnie.

Nadto, inwestycja w umiejętności techniczne wraz z nabywaniem doświadczenia może dać bardzo fajny impuls do dalszych działań rozwojowych. Za chwilę wyjaśnię w jaki sposób.


Zacząłbym od dogłębnego zaznajomienia się z aplikacjami biurowymi - z naciskiem na wymienione w akapicie wyżej. Warto też zainwestować w aplikację baz danych jak Access czy wreszcie edytor tekstu. Znajomość baz danych w świecie, gdzie kładzione są ogromne pieniądze na stworzenie organizacji data driven może okazać się inwestycją o niebagatelnym ROI.


Najlepiej proces uczenia realizować przez praktykę - np. wyszukiwanie różnych ciekawych rozwiązań i aplikację ich w konkretnych zadaniach. W mojej ocenie rzadko kiedy wykonanie spreparowanych przykładów na najlepszym nawet kursie da zbliżony efekt uczenia jak daje praktyczna aplikacja. W przypadku gdy odkryjemy w sobie smykałkę do tych technicznych kwestii, warto iść dalej. Jeżeli widzimy, że praca z arkuszami i bazami danych sprawia nam przyjemność, to warto zainwestować w poznanie narzędzi business intelligence. Na początek starczą te wbudowane w aplikację Excel jak Power Pivot. Od tego już tylko kolejny krok do Power BI, Tableau itd.


Jeżeli widzimy, że nieźle radzimy sobie z bazami danych, może warto pójść w stronę programowania - ciekawą z perspektywy nowoczesnego FP&A jest kombinacja np. znajomości języka visual basic, zapytań SQL i np. Pythona.


Niektórzy zadadzą tu pytanie - ale po co to robić, jeżeli w firmie jest IT, są zespoły projektowe, my nie musimy znać programowania. Moja odpowiedź brzmi, że to, co zyskujemy to nie tylko kompetencja obsługi tego czy innego rozwiązania, ale szeroka perspektywa. Doświadczenie na podstawie którego łatwiej nam będzie komunikować się z tymi działami IT, a następnie dostawcami. Lepiej znamy dane i specyfikę pracy z nimi. A w najgorszym razie - pracujemy szybciej i efektywniej.


A może inna ścieżka? Na przykład super odnajdujemy się w Power Point, budowie wizualizacji, tworzeniu komunikatów. Mamy doświadczenie (albo zdobywamy) w pisaniu stron WWW - chociażby w Sharepoint. Kolejny krok to inwestycja w umiejętności storytellingu, komunikacji, wpływania na innych.


Tu dygresja. Powyższe ścieżki są zbliżone do drogi, którą przeszedłem ja. Oczywiście - nie dla każdego będzie to ścieżka odpowiednia. Z drugiej strony, trudno mi sobie wyobrazić, że pracę na stanowisku specjalisty czy na stanowisku menedżerskim w dziale kontrolingu / planowania dostanie osoba słabo znająca Excela i Power Point-a.


Ok. Super. To co z tym ACCA czy tam CIMA?


Jeżeli chodzi o tzw. hard skill, który uzewnętrzniony może być posiadaniem jednej (lub więcej) z wymienionych w tytule posta kwalifikacji, to decyzja w tym zakresie powinna być podejmowana moim zdaniem najwcześniej, gdy mamy już minimum 2-3 lata doświadczenia. Dlaczego? Dlatego, że mamy przede wszystkim już jakąś perspektywę. Jesteśmy w stanie ocenić, czy kariera w finansach to jest to, czy raczej widzimy się w jakiejś innej roli w organizacji.


Oczywiście odbiega to nieco od obecnego trendu, gdzie programy te zaczyna się na studiach po to, by daną kwalifikację posiadać już na bardzo wczesnym etapie kariery. Ma to oczywiście sens bo daje nam fajne aktywo i wyróżnik na rynku pracy. Natomiast może spowodować, że jeżeli jednak uznamy że kariera w kontrolingu to nie do końca jest to, to albo odżałujemy stracony czas i środki i zakończymy udział w takim programie, albo będziemy go ciągnąć, pełniąc już inną rolę, bez przekonania i większej motywacji do co tego działania - żal nam po prostu nam czasu i pieniędzy dotychczas wydanych,

Na pewno odradzam angażowanie się w tego typu przedsięwzięcia w pierwszym roku pierwszej pracy, zaraz po studiach (no chyba że zaczęliśmy już w ich trakcie).

Jest to moment życia, gdzie po pierwsze bardzo dynamicznie się rozwijamy. Po drugie, dopiero odnajdujemy się w nowym (korporacyjnym) otoczeniu. Efekt: bardzo prawdopodobne jest, że za chwilę tę pracę zaraz zmienimy. Otrzaskamy się już, mówiąc kolokwialnie, z codziennym pojawianiem się w biurze, funkcjonującymi w organizacji procedurami i procesami. Widzimy czy nam się to podoba czy nie. Stajemy się bardzo atrakcyjni na rynku pracy - mamy już pierwsze doświadczenia, czasem bardzo solidne, a nie jesteśmy bardzo drodzy (z perspektywy pracodawców). W efekcie bardzo szybko możemy dostać nową, atrakcyjną z naszej perspektywy ofertę pracy gdzie (dalsze) finansowanie naszego udziału w programie certyfikacji może być jednym ze stawianych przez nas warunków (tak!). Może to być również warunek pozostania u obecnego pracodawcy.


Doświadczenie da też nam perspektywę dalszego rozwoju. Czy bardziej odnajdujemy się w budowaniu relacji z biznesem, zrozumieniu i aplikacji procesów itp. czy też idziemy w stronę technicznego kontrolingu, na bieżąco śledzimy zmiany standardów rachunkowości itp. W pierwszym przypadku nieco przychylniej spojrzymy w stronę CIMA, w drugim ACCA lub biegłego rewidenta. A może pracujemy w instytucji finansowej lub mocno współpracującej z instytucjami finansowymi i warto jest zainwestować w CFA?

Wreszcie, może stawiamy sobie za cel zarządzaniem zespołem kontrolingu / FP&A. Przyszłości swojej upatrujemy w umiejętnościach miękkich - wpływu, komunikacji, budowania relacji. Możemy to uzyskać np. poprzez udział w studiach MBA.

Decyzja o zaangażowaniu się w ten czy inny program powinna być, jak już wspomniałem na wstępie, poprzedzona dyskusją z pracodawcą (tym bardziej, że z reguły to pracodawca nasz udział w takim programie sfinansuje). Może okazać się np., że dysponuje on już kompetencjami dawanymi przez ACCA (osobiście albo ktoś w dziale już ma) i w takiej sytuacji decyzja o wyborze CIMA będzie dla niego / dla niej atrakcyjną itp.


Reasumując, decyzja odnośnie wyboru tej czy innej ścieżki rozwojowej prostą nie jest. Na pewno pomoże diagnostyka momentu kariery w którym się znajdujemy oraz określenie naszych dalszych aspiracji. Na pewno warto jest podejmować ją z perspektywy kilkuletniego już doświadczenia zawodowego i w porozumieniu z pracodawcą.

Na koniec chciałbym dodać, że powyższe wnioskowanie oparte jest o moje subiektywne doświadczenia i opinie ukształtowane na podstawie rozmów jakie na przestrzeni lat prowadziłem w osobami realizującymi różne programy. Może się jednak okazać, że nie w każdej konkretnej sytuacji mają one zastosowanie. Tym niemniej, mam nadzieję, że przynajmniej w niewielkim stopniu pomogę osobom stojącymi przed takimi właśnie rozterkami w zbliżeniu się do tej najlepszej dla nich decyzji. Zapraszam do dyskusji w tym temacie - chętnie zapoznam się z Państwa podejściem do tego jakże ważnego dla większości z nas - kontrolerów i analityków zagadnienia.






36 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page